ERASMUS

Erasmus – warto czy nie?

O program Erasmus zapewne wie każdy student w Polsce. Niewielu jednak się na niego wybiera, ale każdy ma swoje zdanie na jego temat. Sam miałem przyjemność skorzystać z tego programu, więc podzielę się moją opinią na ten temat. A więc: Erasmus – warto czy nie?

Czym jest Erasmus?

skrócie mówiąc, jest to program uruchomiony przez Komisję Europejską w 1987 roku, którego głównym celem jest finansowanie wyjazdów studenckich do innych państw Unii Europejskiej. Okres finansowania takiego wyjazdu wynosi od 2 do 12 miesięcy.

Sam program obejmuje między innymi takie zagadnienia jak:
– współpracę europejskich szkół wyższych w zakresie programów nauczania,
– dopasowanie i koordynowanie toku studiów,
– gwarantowanie stypendiów dla studentów,
– wysyłanie studentów na praktyki do współpracujących instytucji, firm, organizacji w krajach europejskich
– transgraniczne partnerstwo szkół wyższych,
– inicjowanie kontaktów naukowo-badawczych,
– rozwój programów między uniwersyteckich,
– wspieranie przygotowanie pedagogicznego i językowego.

Brzmi to fantastycznie, prawda? Niestety, statystyczny student zapytany o projekt Erasmus ma zupełnie inne wyobrażenie na jego temat. Projekt często jest przekornie przez wielu nazywany „orgazmuses”, ale o tym później.

Erasmus w praktyce

Poprzez nabyte doświadczenie mogę powiedzieć, że założenia programu Erasmus mocno mijają się z rzeczywistością – chodź nie w stu procentach. Co jednak nie było dla mnie zaskoczeniem, bo jako student również liczyłem bardziej na słynną wśród studentów Erasmusową zabawę niż na „transgraniczne partnerstwo szkół wyższych” czy nabieranie „kontaktów naukowo-badawczych”.

O czym mogę powiedzieć, że zadziałało naprawdę dobrze, to finanse. Jeszcze przed wyjazdem dostałem przelew z solidną kwotą na konto bankowe. Pieniądze te miały starczyć na semestr spędzony na studiach za granicą. Według mnie kwota była bardzo wysoka ale to też bardzo subiektywna ocena.

Otóż z jednej strony mój Erasmus odbywał się w Rumunii, która nie jest państwem zamożnym. Pokój w akademiku był wyjątkowo tani. Jedzenie, imprezy, siłownia i inne przyjemności kosztowały podobnie jak w Polsce w związku z czym Erasmusowa wypłata pozwoliła mi na spokojne przeżycie 5 miesięcy. Ba! Nawet odłożyłem z tego konkretną sumkę. Natomiast byli też tacy, którzy już po miesiącu dzwonili do rodziców z prośbą o finansowy ratunek.

Z drugiej strony wiele państw, do których można wybrać się na Erasmus, to państwa będą w strefie Euro, przy czym pieniądze od Unii Europejskiej przeznaczane na wyjazd są właściwie takie same – niezależnie od Państwa, do którego student chce się udzać. Dlatego też jadąc do Państw zachodnich polecam głęboko się zastanowić, czy ta pula wystarczy. Wyjazdu do Wielkiej Brytanii uprzejmie odradzam.

Program zajęć

Przechodząc od spraw finansowych do spraw uczelnianych należy poruszyć wątek „dopasowania i koordynowanie toku studiów”. Otóż to było istne szaleństwo.

Każdy kierunek, na każdych studiach – nawet w Polsce – posiada pewne różnice programowe. Jednak żaden z koordynatorów projektu nie był w stanie tego ustalić przed wyjazdem studenta na Erasmus i tak naprawdę pierwszy miesiąc na nowej uczelni to desperacka próba znalezienia kierunków, na które można się zapisać, aby wracając do swojego kraju nie mieć „roku w plecy”.

Było to istne szaleństwo. Nikt nic nie wiedział. Nikt nic nie ogarniał. Ze 120 osób z różnych państw, które razem ze mną były na Erasmusie, może kilka osób nie miało problemów z programem zajęć. Cała reszta przechodziła przez biurokratyczne piekło.

Co dobrego?

Po przejściu papierkowej zabawy, bieganiny po uniwersyteckich urzędach rozlokowanych w całym mieście, dziesiątkach mejli wymienianych z Polskim koordynatorem projektu, cała reszta okazała się przyjemną sielanką.

Ogólnie mówiąc, założenia Komisji Europejskiej w rzeczywistości dalece odbiegają od teorii. Nie znaczy to jednak, że żałuję wyjazdu. Jest wręcz przeciwnie – uważam, że to szkoła życia, szansa, na doświadczenie czegoś, czego na co dzień się nie doświadcza. To szansa by nauczyć się nowych rzeczy, nowych języków, kultur, ludzi. Na moich oczach zawiązywały się międzynarodowe przyjaźnie, które trwają do dziś.

Tak, Erasmus to przede wszystkim poznani ludzi, a jakże przyjemnie jest poznawać ludzi imprezując. Do Erasmusów – tak często nazywa się ludzi będących na studenckim projekcie Erasmus – przylgnęła łatka ludzi imprezujących „zbyt mocno”. Oczywiście jest to prawda, należy jednak zrozumieć, że to właśnie niepisana część projektu. Tutaj wspomnieć należy o wspomnianym okrzyknięciu projektu mianem „orgazmusa” – trzeba przyznać, że to całkiem trafny żart. Otóż od początku działalności projektu Erasmus na świat przyszło już ponad milion dzieci.

Zapewne kolejnym pozytywem takiego wyjazdu jest ćwiczenie języków obcych (jakkolwiek by to nie brzmiało). Język angielski, w którym operuję się właściwie cały czas, szlifowany jest do perfekcji, co u mnie skutkowało wejściem na poziom C1. Dodatkowo poznałem podstawy języka rumuńskiego oraz odświeżyłem język niemiecki i hiszpański.

Jednak to, co mogę wymienić jako najlepsze doświadczenie, to przymus do poradzenia sobie w zupełnie nowym miejscu i w wielu trudnych sytuacjach. U każdego członka projektu zapewne innych – ale zawsze tak samo uczących.

Erasmus moim okiem

Jednak zanim podsumuję moją opinię muszę wskazać na dwie rzeczy, które mnie zszokowały – czyli nastawienie niektórych ludzi.

  1. Erasmus, pomimo całkiem dobrej opinii wśród studentów, wcale tak wielu studentów nie przyciąga. Ze studentów, z którymi byłem na roku, tylko dwie osoby (w tym ja i moja przyszła dziewczyna – tak, tak) wyraziły chęć wyjazdu.
  2. Już na samym wyjeździ zauważyłem, że duża część (tak na oko jakieś 40%) Erasmusów nawet nie zamierzała korzystać z dobrodziejstw programu. Spędzali większość czasu w akademiku nie asymilując się. No cóż – ich strata.

Osobiście uważam Projekt Erasmus za doskonałe doświadczenie, z którego nie skorzystanie to głupota (chodź sam typem podróżnika nie jestem). Byłem na jednym projekcie, który realizowałem podczas studiów magisterskich. Podczas studiów licencjackich nie mogłem wyjechać w dalszą podróż ze względów zdrowotnych, czego do dziś żałuję.

Ps. Jeśli jesteś osobą, która zastanawia się nad wyjazdem a nie ma do tego przekonania, lub potrzebuje dowiedzieć się czegoś – napisz do mnie, chętnie pomogę, i przekonam Cie do wyjazdu 😉

Źródła

Erasmus+ co to jest?
Dzięki programowi Erasmus na świat przyszło milion dzieci
Erasmus – sukces inwestycji w przyszłość Europy
Fakty i mity dotyczące programu Erasmus Plus

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *